VW Golf - Legenda motoryzacji

dodano: 18/06/2014

Golffenomenuniwersalny, ponadczasowy, wyjątkowy

        W naszych dzisiejszych rozważaniach przed obiektywem umieszczony zostanie golf. Ale nie będziemy rozprawiać tu o szlachetnej dyscyplinie sportu rodem ze Szkocji czy o części garderoby, osłaniającej szyję przed chłodem. Mowa tu o modelu samochodu marki Volkswagen, który od pokoleń uważany jest za bezawaryjny i najlepszy w tej klasie. Wśród Polaków, szczególnie tych w przedziale wiekowym od 18 do 30 lat, utrwalił się stereotyp, że posiadanie golfa to wyznacznik zamożności i dobrego gustu. Zastanówmy się zatem, jakie czynniki wpłynęły na wykreowanie się takiego poglądu i czemu ten samochód jest najlepiej sprzedającym się modelem okrzykniętym jako kultowy, wręcz legendarny. 

       Andrzej Rosiewicz śpiewał w jednej ze swoich piosenek: „białym golfem z panią w dal(…)”- między innymi dzięki temu w świadomości Polaków, a zwłaszcza żyjących w szarej rzeczywistości PRL-u, zapanowała opinia, że posiadanie tego typu auta jest spełnieniem marzeń o dostatku i komforcie. Golf stał się zatem symbolem dostatku i wyznacza jakość jedyną w swoim rodzaju. Jest to zapewne model, którym można jeździć do emerytury, pamiętając o tym, by dbać o elementy zużywające się podczas normalnej eksploatacji. To siła jego wzoru; po pierwsze ponadczasowość. Może posiada i mało wyszukaną stylistykę, ale jego charakter, kształtowany od 1974 roku, jest niepodważalnym dowodem na to, że jeśli coś jest zaliczane do miana klasyki, przy kolejnej odsłonie nie może szokować innowacyjną bryłą czy kosmicznym wyglądem. Chociaż niedawno byliśmy świadkami premiery golfa VII generacji, w zupełności  każdy z nas byłby w stanie wyobrazić sobie potencjalny wygląd tego modelu w IX czy XX generacji, gdyż z pewnością ulegnie tylko drobnym modyfikacjom. Ważny jest też aspekt ekonomiczny – mimo, iż za ten samochód na starcie trzeba zapłacić około 10 tys. złotych więcej niż za autko innej marki w tej samej klasie, koszt szybko zwróci się dzięki niskiemu zużyciu paliwa i niezawodnemu silnikowi. Więc jest to ideał klasy kompaktowej, ale przeciętnie wykonane, a jedyny skromny elemencik finezji tego modelu to nazwa pochodząca od zatokowego prądu morskiego Golfsztrom. Niemiecka technologia przemawia do potencjalnych kupców, którzy chcą w swoim garażu trzymać auto „porządne
i mocne”. 

      Ja jednak nie znoszę nudy i wolałabym przesiąść się do samochodu posiadającego oprócz ukrytych pod maską koni mechanicznych odrobinę finezji i ognistego temperamentu, a golf zawsze będzie kojarzył mi się z „autem dla ludu”, wyprodukowanym, by sprostać potrzebom życia codziennego. O gustach się przecież nie dyskutuje… więc powiem tak: wolałabym jechać golfem, choćby i modelem IV, niż iść na piechotę i moknąć w deszczu. A sprawy techniczne, spalanie, koszty eksploatacji pozostawiam mechanikom, którzy znają się na tym nieco lepiej niż ja. Jestem pewna, że golf był, jest i będzie ponadczasowym samochodem, który zmienił świat motoryzacyjny. I jechać w dal bym nim mogła, nawet i białym, byle w doborowym towarzystwie. 

 

Loogis.eu

Komentarze (0):

Musisz się zalogować, aby dodać komentarz.

partnerzy